piątek, 2 grudnia 2016

Coś, co nigdy Ci się nie uda

Ile czasu w swoim życiu poświęciłeś i wciąż poświęcasz na to, aby zadowolić kogoś innego? Aby go zadziwić, wzbudzić jego podziw czy poczucie dumy? Ile razy próbowałeś się dostosować do kryteriów tej osoby, żeby ona mogła stwierdzić, że je spełniłeś? I ile razy udało ci się je tak naprawdę spełnić?

Myślę, ze każdy z nas ma w życiu do czynienia z desperacja, kiedy to potrzebujemy akceptacji, żebyśmy mogli poczuć się ważni. Musimy wiedzieć, że jesteśmy wystarczająco dobrzy. Wystarczająco dobrzy, aby zasłużyć na miłość czy szacunek. I wtedy wpadamy w pułapkę.

Nie czujesz się dobrze sam ze sobą, bo rodzice wciąż oczekują, że będziesz dumą rodziny, prymusem, geniuszem i w ogóle chodzącym sukcesem. A ty nawet nie sprzątasz po sobie ze stołu i nie układasz swoich ubrań w równiutką kostkę. Albo Twoja żona uważa, że zbyt mało sie starasz, że myślisz tylko o sobie, bo jej nie słuchasz i nie wyrzucasz śmieci na czas. Albo szef uważa, że w sumie to więcej sie po Tobie spodziewał, że jednak nie jesteś aż tak dobry, jak myślał i poza tym mógłbyś pracować trochę szybciej i zostawać po godzinach skoro już sie zgodził i dał Ci tę robotę. Albo mąż ma pretensje, że obiad nie taki, a przecież jesteś kobietą, czyli zostałaś stworzona do gotowania i sprzątania. I do pracowania. A, no i do opieki nad dziećmi zostałaś stworzona i skoro nie możesz tego wysztkiego pogodzić, to co z Ciebie za baba?

Wiec sie starasz. W pocie czoła próbujesz najlepiej, jak umiesz, starasz sie zrobić wszystko, co twój zdaniem zadowolili tego wiecznie niezadowolonego. Zostajesz po godzinach, bo w sumie no to rzeczywiście dostałeś prace, a mogłeś jej przecież nie dostać. Poza tym w końcu kiedyś zostanie to zauważone i docenione. Podwyżka albo może nawet i awans? W domu się starasz, przecież nie chcesz żeby mąż był niezadowolony i marudził. Jeżeli on jest zadowolony to i Ty jesteś zadowolona. Jeżeli on kręci nosem, to czujesz sie jak nie kobieta.

Albo uczysz sie i uczysz, bo rodzice sie cieszą. Tyle, że jak z nauką Ci idzie dobrze, to  według nich w czym innym kulejesz. Wiec starasz sie bardziej. Przecież musisz ich zadowolić. Nie wystarczy, że jesteś. Musisz być idealny. W końcu idealni rodzice powinni mieć idealne dziecko. Idealny mąż zasługuje tylko na idealna żonę a idealny szef na idealnego woła do pracy, który mało oczekuje, a robi za pięciu.

I tak mijają lata, a Ty zamiast czuć tę dumę czy poczucie własnej wartości, schodzisz jeszcze niżej. Bo wymagania nie maleją. Rosną wraz z upływem czasu. I wciąż nie jesteś wystarczająco dobry. I wtedy myślisz sobie, ze może to Twoja wina. Na pewno. Może po prostu zbyt dużo chcesz? Może to Ty zbyt wiele oczekujesz! W końcu, z czego sie tu jarać? Ze egzamin z matmy Ci poszedł? Żeś w pracy wysiedział 8 godzin i zrobił to, co ci kazano? W sumie to żaden powód do dumy nie jest. Musisz zrobić cos więcej, musisz zrobić coś naprawdę super, żeby wszystkim kopary opadły. No i nie zastanawiając się wiele, zaczynasz robić coś super. I już czujesz, że teraz to w końcu Cię docenia, czas najwyższy! Teraz dopiero zobaczą, na co cię stać. Teraz poznają kim naprawdę jesteś. Nie byle kim, tylko kimś! Od czasu do czasu ktoś ci rzuci: „Wow, świetna robota! Tak trzymaj”. To trzymasz. I tak do momentu, aż poczujesz, że jesteś coś wart. Czyli do usranej śmierci. To przypomina desperackie popisy Twoich kolegów z podstawówki, kiedy to o tym, kim jesteś świadczyło to, jak głośno umiesz beknąć.

Jeżeli masz szczęście i w miarę otwarty umysł, już po latach dociera do Ciebie, o co tak naprawdę chodzi. Dopiero wtedy zauważasz, że oczekiwania wobec Ciebie rosną wprost proporcjonalnie do Twojego wysiłku. Ze cokolwiek byś nie zrobił, kimkolwiek byś nie był, dla niektórych to wciąż mało. Jak masz wiec poczuć satysfakcję, skoro zawsze sie znajdzie ktoś, komu coś w Tobie nie pasuje?

I pędzę z odpowiedzią, cobyś się już we więcej nie głowił. Nigdy nie poczujesz satysfakcji. Albo poczujesz, tyle że chwilową, ale ona i tak nie będzie wystarczająca. Jeżeli zależy Ci na tym, żeby wszyscy Cię podziwiali i kiwali głowa z niedowierzaniem, jaki to jesteś niesamowity, albo co gorsza, od tego uzależniasz poczucie własnej wartości, to znajdujesz sie właśnie w kozim rogu, do którego sam sie zapędziłeś. Nigdy nie poczujesz tego, na co czekasz. Bo jest jeden problem. Tak naprawdę szukasz nie tam gdzie trzeba. Nigdy nie znajdziesz u innych takiego uznania, jakiego byś chciał. Bo inni są…inni. Maja inne wartości, inne doświadczenia i inne kryteria. Oceniają Cię na podstawie swoich kryteriów, nie Twoich. I w dodatku często mają wiele swoich problemów, co zakłóca im obraz twoich wyczynów.

To Ty sam musisz zapewnić sobie ciągły opad szczeny. Zadziwiaj siebie, zadowalaj siebie i sam stawiaj sobie poprzeczki na odpowiednim poziomie. Nie skacz przez te ustawione przez kogoś, bo nawet jak przeskoczysz, to usłyszysz, że to każdy złamas potrafi. Nie twierdzę, że wszyscy ludzie, na których Ci zależy tacy są, oczywiście że nie. Prawda jest jednak taka, Ze Tobie zazwyczaj najbardziej zależy na zadowoleniu kogoś, kogo z zasady bardzo trudno zadowolić. No bo jaka sztuka zadowalać kogoś, kto wiecznie z wszystkiego sie cieszy? Żadna. I im mniejszy sie czujesz przy danej osobie, tym wyżej próbujesz skakać. A im wyżej skaczesz, tym wyżej ten ktoś patrzy. Taki mechanizm. Szkoda energii i czasu. Są ludzie, którzy Cię skreślili lata temu, z im tylko znanych powodów. I nie dadzą Ci szansy, bo tak chcą. I cokolwiek nie zrobisz, krechy nie wymażą. Szkoda więc czasu i energii, tym bardziej, że nawet gdybyś ich w jakiś sposób przekonał, że jednak jesteś w porządku i tak nie będziesz miał żadnej satysfakcji. Prawdziwa satysfakcja bowiem rodzi się ze środka.

Zacznij więc spełniać swoje własne oczekiwania, ulepszaj swój charakter, upiększaj swoje życie, bądź z siebie dumny i kochaj siebie bez względu na wszystko. I wtedy poczujesz, co to znaczy sprawować kontrolę nad swoim życiem!

sobota, 20 lutego 2016

Miłość. Czy przezwycięży wszystko?

W odmętach mego nieposkromionego serca, cierpiałem wieki katuszy. Cały mój żywot szukałem Ciebie, ma nadziejo pośród mroków życia. Me istnienie powierzam Tobie.
Mroczny świat Upadłych to historia o walce o życie, usłane cierpieniem żądzy krwi. I pośród wszechogarniającego mroku rodzi się - miłość. Czy przezwycięży wszystko?

 

czwartek, 8 października 2015

Głupie nałogi.


Głupie nałogi.

Piją wódę palą jointy, myślą że to im pomoże, chodzą ciągle nie świadomi, później jest już tylko gorzej. Życie sobie tym marnują, wierzą tylko takim chują, co od lat w tym gównie siedzą, oni już nawet nie wiedzą, co to życie dla nich znaczy, mówią ciągle ja nie żyje bez tych moich dopalaczy.

środa, 7 października 2015

To tylko marzenia


To tylko marzenia

Czas wieczorem wolno płynie, a ja marzę o krainie, w której ludzie się kochają, bardzo mocno, nie udają. Gdzie nie kłócą się bez przerwy, odkładają na bok nerwy. Mówią szczerze o miłości, która w każdym sercu gości, przyjaciele są prawdziwi, kochający i troskliwi. Lecz to tylko są marzenia, nie możliwe do spełnienia, bo choć mówią że kochają to i tak Cię w nosie mają.

wtorek, 6 października 2015

Dam radę


Dam radę


 IMG_20150919_154732.jpg
Tęsknota to okropna zgryzota ale co tam i tak nikt z was nie wie co w swej głowie mam dam radę sam i nikt nie pomoże mi a ja ich wszystkich w dupie mam tych którzy myślą ze pokonać się dam tym cierpieniom które w sercu mam.
Boje się ale co z tego i tak ludzie zostawili mnie samego na pastwę losu i wielkiego chaosu lecz ja rade dam pokaże tym wszystkim że nie jestem sam że przyjaciół mam dziękuje za nich bogu bo dzięki nim wiem że żyć dla kogo mam.

niedziela, 4 października 2015

To nie takie proste.

  To nie takie proste.

Życie nie jest takie proste jak Ci może się wydawać, kasy chcesz dużo zarabiać żeby potem ją wydawać, pragnień w sercu bez liku jak muzyki w głośniku, lata lecą tak jak nuty nie da się ich zatrzymać, a ja chcę tylko w mych ramionach Cię trzymać.

sobota, 3 października 2015

To właśnie miłość



To właśnie miłość

 IMG_20151004_1425452.jpg
Ja chce trzymać Cie za ręce, i nie pragnę nic więcej, jedynie wyrwać swoje serce dla Ciebie, gdy jesteś obok jestem w siódmym niebie, kiedy patrzę Ci w oczy to myślę czy wskoczyć do Twej głowy kochanie, i zrobić tam przemeblowanie. Bo ja kocham się w Tobie każdy Ci to powie, tylko w Twej osobie, widzę miłość która skończy się dopiero w grobie. Bo jesteś mym życiem moim wielkim odkryciem, ja kocham Cie skrycie i jestem w zachwycie, że znalazłem kogoś takiego tak cudownego i słodziutkiego, Aniołka mojego!